17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022
17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022

Dofinansowanie in vitro to nie jest program socjalny – wywiad z wiceprezydentem Marcinem Chłodnickim

Warto przeczytać

Zakładamy, że 1,5 miliona złotych, które jest zagwarantowane na realizację miejskiego programu in vitro, zostanie wyczerpane wcześniej niż do 2024 roku. Dlatego od początku mam z tyłu głowy, że trzeba będzie w którymś momencie dołożyć pieniędzy, by faktycznie pomóc większości par, które tego wsparcia oczekują – podkreśla wiceprezydent Kielc, Marcin Chłodnicki.

Anna Mazur-Kałuża: 1 kwietnia ruszył miejski program in vitro, o który walczył Pan przez kilka lat. Jakie jest zainteresowanie tym programem? Bo temat praktycznie ucichł…

Marcin Chłodnicki, zastępca prezydenta Kielc: Jest duże zainteresowanie. Kilka lat temu rząd odpuścił dofinasowanie leczenia niepłodności tą metodą i bardzo wiele par w naszym mieście, jak i w całej Polsce, zostało na „lodzie”. Tymczasem niepłodność to choroba cywilizacyjna i jak mówią lekarze problem narasta – w naszym kraju już co piąta para ma kłopot z zajściem w ciąże. Realizację programu in vitro rozpoczęliśmy w tym roku, z czego się bardzo cieszę, bo od początku pilotowałem ten projekt i starałem się o jego wdrożenie. Dzisiaj, gdy jestem na stanowisku zastępcy prezydenta, profilaktyka i zdrowie są w obszarze moich kompetencji. Przeznaczyliśmy w budżecie miasta na ten cel 1,5 miliona złotych. Są cztery ośrodki, które mogą wykonywać zabiegi. Największą popularnością cieszy się ten najbliżej Kielc, ale są też placówki w innych miastach ( program in vitro realizują cztery ośrodki: Centrum Zdrowia Kielce z Podzamcza koło Chęcin, Jarosław Janeczko Parens Centrum Leczenia Niepłodności z Krakowa, Invicta Management z Sopotu oraz Centrum Ginekologii Artemida z Białegostoku – red.).

Jak wiele par zgłosiło się już do programu?

– Na tym etapie nie chciałbym mówić ile dokładnie zabiegów zostało wykonanych i czy zakończą się narodzinami, ponieważ jest na to jeszcze za wcześnie. Wiemy, że w przypadku ciąż – zarówno zapoczątkowanych naturalnie, jak i metodą in vitro, pierwsze tygodnie są kluczowe, ciąża jest najbardziej zagrożona, więc chwilę musimy jeszcze poczekać nim podamy publicznie pewne informacje. Ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku, bądź na początki przyszłego, będziemy mieć pierwsze narodziny dzieci poczętych dzięki miejskiemu programowi in vitro i wtedy z pewnością będziemy się chwalić efektami.

Projekt zakłada, że do 2024 roku z programu będzie mogło skorzystać około 100 par. Czy to nie za mało?

– Aktualnie jesteśmy mniej więcej w połowie tego limitu. Prawdopodobnie dlatego, że nasi mieszkańcy czekali na ten program. Więc ta pierwsza fala przyszłych rodziców jest duża. Zakładamy, że 1,5 miliona złotych, które jest zagwarantowane na realizację tego programu w budżecie miasta, zostanie wcześniej wyczerpane, niż przez trzy lata. Dlatego od początku mam z tyłu głowy, że trzeba będzie w którymś momencie dołożyć pieniędzy, by faktycznie pomóc większości par, które tego wsparcia oczekują.

Założyliśmy, że para może otrzymać 5 tysięcy złotych dofinansowania i może przeprowadzić trzy próby in vitro. Z moich ostatnich rozmów wynika, że część par zakwalifikowanych do programu jest już po pierwszej próbie i mam nadzieje, że większość ciąż dojdzie do skutku po pierwszej czy po drugiej próbie. To jest proces, który trwa. Jeżeli większość procedur zakończy się sukcesem przy pierwszej próbie, to zostanie więcej pieniędzy. Dzisiaj trudno to oszacować.

Na wolnym rynku zabiegi in vitro to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Chcę zaznaczyć, że niektórzy przeciwnicy używają takiego populistycznego stwierdzenia, że jak kogoś nie stać na in vitro, to go nie będzie stać na dziecko. Podkreślam, że dofinansowanie in vitro to nie jest program socjalny. To jest dofinansowanie leczenia – tak jak finansuje się zwykłe zabiegi lekarskie. I tak naprawdę powinno robić to nasze państwo. Gdy z finansowania in vitro wycofał się rząd, wiele samorządów poczuło odpowiedzialność, że należy pomóc parom borykającym się z problemem niepłodności.

Przypomnijmy jakie są wymagania, by skorzystać z miejskiego programu in vitro? Jak wygląda procedura?

– Pary zgłaszają się do wytypowanych, wybranych w drodze konkursu klinik w okolicy Kielc, w Warszawie, Białymstoku bądź Krakowie. Nie muszą zgłaszać się do Urzędu Miasta, wszystko odbywa się za pośrednictwem tych klinik. Pary nie muszą przenosić z półki do półki żadnych pieniędzy. Wszystko odbywa się automatycznie, zgodnie z ustalonymi procedurami między miastem, a podmiotami medycznymi.

Głównym kryterium, które kwalifikuje do programu jest stwierdzenie przez lekarza niepłodności. Jest to długi proces – aby przeprowadzić zabieg in vitro trzeba wcześniej wykorzystać wszystkie inne metody, które mogą prowadzić do zajścia w ciążę. In vitro jest na samym końcu. Jeśli wszystkie inne metody zawodzą, na koniec zostaje ta najbardziej skuteczna, bo przecież wynalazcy in vitro otrzymali za tę metodę nagrodę Nobla.

Kryterium, które kwalifikuje do programu jest też wiek, ponadto finansujemy zabiegi wyłącznie dla mieszkańców Kielc. Dzwonią do nas pary mieszkające w okolicznych gminach, ale program jest finansowany z podatków naszych mieszkańców i dla nich jest przeznaczony. Jeżeli jest taka potrzeba w okolicznych gminach, to jest to rola lokalnych samorządowców aby starać się o te programy u siebie.

Marcin Chłodnicki - Wiceprezydent Kielc
Marcin Chłodnicki – Wiceprezydent Kielc (fot. Archiwum prywatne)

Zna Pan osobiście pary, które czekały na ten program?

– Znam pary, które, gdy zaczynałem promować te idee, przyznały się, że mają dzieci z zabiegów in vitro. Znam też pary, które są w czasie realizacji programu. Są szczęśliwi i mam nadzieję, że będzie można za jakiś czas podać statystyki i opowiedzieć o nich publicznie.

Program in vitro to był bardzo ambitny cel? Jakie kolejne zadania stawia Pan przed sobą?

– O in vitro walczyłem z perspektywy radnego i było to duże wyzwanie, wymagało zbudowania całej koalicji wokół tego pomysłu i trwało latami. Obecnie, jako zastępca prezydenta miasta, mam trzy konkretne obszary, które podlegają moim kompetencjom: oświata, kultura i sport.

Zacznijmy zatem od oświaty…

– Tutaj największe wyzwania częściowo mamy już za sobą, ponieważ przećwiczyliśmy wszystko co związane z pandemią, choćby przeprowadzanie egzaminów ośmioklasistów i matur w rygorach obostrzeń sanitarnych. Dziś największym wyzwaniem w Kielcach jest uzupełnienie wszystkich niedoborów związanych z infrastrukturą w szkołach. Część placówek ma w miarę dobrą bazę jeżeli chodzi o budynki czy zaplecze techniczne, ale bardzo wiele szkół wymaga jeszcze remontów i inwestycji wynikających z kilkunastoletnich zaległości. W tym roku przeprowadziliśmy niemal 40 remontów za prawie milion złotych, ale potrzeba znacznie więcej. I to jest strategia nie na rok, dwa, ale na dłużej. Jest to takim moim oczkiem w głowie, abyśmy te standardy w szkołach podwyższali cały czas.

Czy kielecka oświata odczuwa też braki kadrowe?

– Jeszcze nie, ale przyglądamy się rynkowi pracy jeżeli chodzi o kadrę nauczycielską i w większych miastach te niedobory już są odczuwalne. Możemy się z tym zjawiskiem spotkać w Kielcach w następnych latach, bo już zaczyna brakować pedagogów, biologów, chemików, fizyków. W tych dziedzinach coraz mniej absolwentów kończy kierunki i tutaj może być pewnie kłopot. Pewnie będziemy musieli zmierzyć się też z kwestią płac pracowników administracji w oświacie, bo rośnie co prawda najniższa krajowa i bardzo dobrze, tylko wszystkie pieniądze, które jako samorząd planowaliśmy na podwyżki nie tylko tych najniższych pensji, ale również wynagrodzeń pośrodku – w najbliższym roku będą musiały być przeznaczone właśnie na podwyżkę wyłącznie najniższej krajowej. Więc bardzo spłaszczają się te pensje, co jest złym zjawiskiem. Za decyzjami rządu nie idą żadne pieniądze do samorządów, dla których jest to zawsze wielkie wyzwanie.

Eksperci przepowiadają czwartą falę zachorowań na COVID-19. Kieleckie szkoły są na to przygotowane?

– Wszyscy chcielibyśmy aby czwartej fali nie było i abyśmy nie musieli wracać do nauczania zdalnego. Szkoły są jednak na to przygotowane. Przed rozpoczęciem roku szkolnego zwołałem spotkanie wszystkich dyrektorów szkół, żłobków, przedszkoli i dokładnie omówiliśmy te kwestie. Szkoły w Kielcach mają wiedzę, zebrane materiały, posiadają bramki, które mierzą temperaturę, maseczki, płyny do dezynfekcji. I nie obawiam się tego, czy placówki oświatowe sprostają kolejnej fali, ale obawiam się samej fali. Bo nawet jeżeli będziemy stosować wszystkie zabezpieczenia, to pamiętajmy, że one tylko zmniejszają ryzyko zachorowań. To co możemy robić dzisiaj, to jest to co robiliśmy przez całe wakacje i wcześniej – mówię tu o profilaktyce i promocji szczepień. Aktualne organizujemy w szkołach punkty szczepień dla uczniów od 12. roku życia. Dyrektorzy przekazują rodzicom informację o takiej możliwości, zachęcają, promują. Szczepienia to jedyny sposób na wyjście z pandemii.

Marcin Chłodnicki - Wiceprezydent Kielc
Marcin Chłodnicki – Wiceprezydent Kielc (fot. Archiwum prywatne)

Zostawmy edukację, przejdźmy do kultury. To obszar, gdzie jest duże pole do popisu?

– W ostatnim czasie udało nam się zrobić kilka fajnych rzeczy – wspólnie z szefami jednostek kultury bardzo szybko zareagowaliśmy na poluzowanie rygorów pandemicznych i praktycznie w ciągu miesiąca zorganizowaliśmy Święto Kielc, które zostało bardzo dobrze ocenione przez mieszańców: miasto żyło przez trzy dni. W ostatni weekend Kielce stały się z kolei polską stolicą literatury. Ponadto, w końcu rozstrzygnęliśmy przetarg na nową siedzibę Teatru Lalki i Aktora Kubuś, choć nie obyło się bez problemów. Mimo, że postępowanie zostało rozstrzygnięte na wyższa kwotę, znaleźliśmy te pieniądze w budżecie i inwestycja będzie mogła zostać zrealizowana.

Przed kulturą stoją różnego typu wyzwania. Mamy fajne pomysły, ponieważ Kielce są miastem o bogatej ofercie kulturalnej, choć może niekoniecznie mieszkańcy o wszystkim wiedzą. Nie mogę jeszcze za wiele zdradzić, ale mamy duży plan, jak promować miasto przez pryzmat kultury. Wyróżniamy się bowiem na tle innych ośrodków tej samej wielkości: mamy kilkanaście jednostek kultury i wspaniałe wydarzenia takie jak choćby Festiwal Harcerski. Jest duży potencjał, tylko trzeba go dobrze wypromować i używać tej sfery do budowania pozytywnego wizerunku miasta.

Powiedział Pan o nowej siedzibie Teatru Lalki i Aktora Kubuś. Kiedy ruszy ta długo wyczekiwana inwestycja? I kiedy obejrzymy pierwszy spektakl w nowej siedzibie?

– Jeszcze dużo procedur musi się zakończyć mimo, że przetarg jest już rozstrzygnięty. M.in. sporo kwestii musimy jeszcze wyjaśnić z poprzednimi projektantami. Miejmy nadzieję, że budowa rozpocznie się w przyszłym roku, wiosną. Myślę, że może potrwać dwa – trzy lata. To duże przedsięwzięcie, o wartości prawie 40 milionów złotych i do tego trudny teren ze względów technicznych, budowlanych, inżynieryjnych, a nieopodal także miejsce pamięci. Dlatego to potrwa, ale efekt będzie niezwykły.

A Baza Zbożowa? Miasto ma pomysł na to miejsce?

Chcielibyśmy oddać to miejsce organizacjom pozarządowym, stowarzyszeniom, zespołom. Takie założenie dotyczące funkcjonowania tego miejsca jest od początku. Chcemy wspierać Bazę grantami z Urzędu Miasta na wydarzenia kulturalne, bo to będzie mobilizować do działania. Zależy nam, aby siłą tego miejsca byli ludzie i artyści.

Obszarem, który jest Panu chyba najbliższym, jest sport.

Tutaj najbardziej cieszę się z tego, że jeszcze w tym roku uda się ogłosić przetargi na dwa, ważne obiekty sportowe. Przeznaczymy 10 milionów złotych na 12-milionowy projekt dotyczący wybudowania hali przy Liceum Żeromskiego. Taki obiekt jest bardzo potrzebny, jest to prestiżowa szkoła i powinna mieć halę z prawdziwego zdarzenia. Kolejną inwestycją będzie modernizacja Stadionu Lekkoatletycznego. Miasto pozyskało fundusze z Ministerstwa Sportu i przy udziale funduszy miejskich, za około 5,5 milina złotych, obiekt ten zostanie zmodernizowany. To nie są inwestycje w ten wielki sport zawodowy, ale w sport, który można propagować wśród młodzieży, uczniów i dyscypliny, które można uprawiać indywidualnie, jak lekkoatletyka. W końcu będą do tego godne warunki.

Pana absolutny priorytet na najbliższe miesiące?

– Zdecydowanie zbudowanie dobrej współpracy z Radą Miasta – dobrych relacji z klubami radnych i z poszczególnymi radymi. Wielu z nich odpowiedzialnie podchodzi do swojej roli, ale dla niektórych, na szczęście nielicznych radnych, liczy się przede wszystkim populizm, dyskusja z epitetami, bez argumentów. Chcę by współpraca z Radą Miasta była przede wszystkim merytoryczna. Ponieważ bez względu na to, po jakiej stronie politycznej jesteśmy i na jakich stanowiskach, to wszyscy jesteśmy tak samo odpowiedzialni za miasto.

Rozmawiała Anna Mazur-Kałuża

Oberek lepszy niż karnet na fitness – wywiad z Anną Pęczalską

Moim marzeniem jest aby taniec ludowy był popularny tak jak teraz nowoczesny. Aby nikt się go nie wstydził. I żeby zarazić tym tańcem troszkę mocniej Kielce – podkreśla Anna Pęczalska*, nowa koordynatorka Zespołu Pieśni i...

„Wszystkie nasze strachy” to szansa na rozszerzenie empatii, znalezienie zrozumienia w bohaterach tak bardzo podobnych do nas lub do ludzi, których znamy

Tym razem nieco mniej obiektywnie, nieco mniej rzeczowo, lecz zdecydowanie bardziej z serca, bo po „Wszystkich naszych strachach” wiele w nim szufladek musiałam do pierwotnego stopnia ogarnąć, zrobić porządek z harmidrem, jaki w mojej...

8 książek na pożegnanie z jesienią

Alert dla wszystkich jesieniar i jesieniarzy, którzy ze szturmem nadciągającym chłodem zimy wciąż jeszcze nie mogą się pogodzić: czas chować cienkie szaliki i przewiewne płaszcze głęboko na dno szafy na następny sezon, a do...

Nie jestem głupią lesbą i nie idę po Wasze dzieci. Ludzie, dajcie nam żyć!

Nie jestem zboczeńcem i głupią lesbą. Jestem LGBT i jestem tu, wśród was, obok, za ścianą. Po co mi ta walka? Żebyście zrozumieli, że jestem taka sama jak Wy i dali mi te sama...

Kielce coraz bardziej otwarte na wege. Dlaczego warto i które lokale w mieście serwują taką kuchnię?

Gdy 13 lat temu podjąłem decyzję o weganizmie, spotkałem się z komentarzami, że taka dieta jest zbyt skrajna. Tymczasem ja cały czas czuje się świetnie. Kiedy zrobiłem badania, były do tego stopnia wzorcowe, że...

Tanecznym krokiem po trzydziestce. Rewanż 30 plus dobrze się bawi i wygrywa mistrzostwa świata

Są dla siebie jak rodzina. Choć każdy ma własne życie to łączy ich pasja do tańca i wielka przyjaźń. Tancerze z kieleckiej grupy Rewanż 30 plus są Mistrzami Świata w swojej kategorii wiekowej Wszystko zaczęło...

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Czego chcę Państwu życzyć, ale…

Na te Święta, od Wigilii przez Sylwestra, Trzech Króli i znów Wigilię i Święta (prawosławnych) i na cały Nowy 2022 Rok, życzę Państwu Byśmy się doczekali, by rządzący, zamiast brania sobie do serca sondażowych słupków,...

… i jak tu nie zgadzać się z Niezłomnym? ale…

13. grudnia, w czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, miało miejsce wiele uroczystości o charakterze lokalnym i ogólnopolskim. Najważniejsze państwowe uroczystości odbywały się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Byli na niej...

W WDK rusza X Ogólnopolski Konkurs Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”.

Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach zaprasza do udziału w X Ogólnopolskim Konkursie Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”. Zgłoszenia przyjmowane są do 4 stycznia 2022 r. Przesłuchania konkursowe odbędą się w sali widowiskowej WDK w Kielcach  w...

Najnowsze

Używamy plików cookie do personalizowania treści i reklam, udostępniania funkcji mediów społecznościowych i analizowania naszego ruchu. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej witryny naszym partnerom w mediach społecznościowych, reklamie i analizie. View more
Akceptuje