-0 C
Kielce
wtorek, 18 stycznia, 2022
-0 C
Kielce
wtorek, 18 stycznia, 2022

Jestem załamana tym, co się dzieje w moim kraju – wywiad z Magdaleną Grzebałkowską

Warto przeczytać

Oczywiście, że w Polsce istnieje zagrożenie utraty wolności! Proszę to napisać wielkimi literami. Mamy w ogóle jeszcze jakąś wolność? Czy ludzie koczujący za kolczastymi drutami na granicy polsko-białoruskiej mają dostęp do jakiejkolwiek wolności? – mówi pisarka Magdalena Grzebałkowska, która gościła w Kielcach podczas I Ogólnopolskiego Festiwalu Literackiego „Pociąg do literatury”

Mary Kosiarz: Pisze Pani książki, w których dużą rolę odgrywa wolność: obywatelska, osobista, wolność słowa. No i właśnie – czy według Pani, istnieje dla nas, tak jak w roku 39’, w dzisiejszej Polsce zagrożenie utraty tej wolności?

Magdalena Grzebałkowska*: Oczywiście, że istnieje! Proszę to napisać wielkimi literami. Mamy w ogóle jeszcze jakąś wolność? Czy ludzie koczujący za kolczastymi drutami na granicy polsko-białoruskiej mają dostęp do jakiejkolwiek wolności? Jestem załamana tym, co dzieje się dzisiaj w moim kraju. Gdybym mogła, wysłałabym taką wiadomość do naszych sąsiadów, która brzmiałaby „Ludzie, pomóżcie nam. Zaraz wyjdziemy z Unii Europejskiej, tak dalej być nie może.” Gdzie w tym wszystkim te wszechobecne chrześcijańskie wartości? Ludzie modlą się w kościele, cytują Pismo Święte, w którym Jezus kazał kochać bliźniego jak samego siebie, a oni co w ramach tego robią? Nienawidzą LGBT, nienawidzą uchodźców. Tak się nie da żyć.

Zostawmy na chwilę tematy okołopolityczne i skupmy się na książkach, bo to o nich dzisiaj na spotkaniu z Panią rozmawialiśmy. Czytelniczki i czytelnicy, oprócz genialnych pozycji z literatury faktu, zapewne kojarzą Panią przede wszystkim z dziennikarstwem i pracą dla „Gazety Wyborczej”. Czy według Pani misja współczesnego dziennikarza/dziennikarski zmieniła się jakoś w ostatnich dekadach? Jaką radą podzieliłaby się Pani z młodymi adeptami tego zawodu?

– Misja dziennikarza w czasach komunizmu była dosyć trudna. Dziennikarze w PRL-u dzielili się tak naprawdę na pewne grupy: byli dziennikarze, twórcy polskiego reportażu, którzy opowiadali prawdę o ustroju i działaniach komunistycznej władzy, właściwie od szczegółu do ogółu zdejmowali maski zakapturzonym agentom. Byli też tacy, którzy tej władzy się podporządkowywali, ich nie można już nazwać dziennikarzami. A teraz jaka jest ta misja? Właściwie taka sama jak wtedy. Znowu jesteśmy podzieleni, znowu są dziennikarze, który służą reżimowi. Dlatego misją dziennikarza jest to, żeby walczyć do końca. Próbuje się nas kneblować, zabraniać nam naszej pracy, ale musimy pamiętać, aby nigdy nie pójść na łatwiznę i działać. Mam nadzieję, że reporterów w Polsce nie czeka los taki, jak tych na Białorusi czy w Moskwie.

Ile lat zajęła Pani przygoda z „Wojenką”? Wydaje mi się, że ta książka zabrała Pani najwięcej z życia.

– Nie, wcale nie! Właściwie najwięcej czasu zajął mi Komeda („Komeda. Osobiste życie jazzu”). Ja średnio piszę książkę przez 2,5 roku. Razem z researchem, spotkaniami z bohaterami lub ich bliskimi. Samo pisanie jest dla mnie w tym wszystkim najgorsze.

A jeśli chodzi o same historie bohaterów_ek „Wojenki” – czy był taki rozmówca_czyni, którego/której historia poruszyła Panią najbardziej, być może nawet i zmieniła coś w Pani życiu, postrzeganiu rzeczywistości, najbardziej wstrząsnęła?

– Wie Pani co, wszystkich. Naprawdę każdego bohatera. Zawsze najważniejszą, najbardziej szczególną i istotną postacią był dla mnie ten człowiek, z którym w danej chwili rozmawiałam albo ten, z którym pisałam. Oczywiście, losy dzieci urodzonych w łagrach są inne niż losy mojej Babci, która jednak nie przeżyła tak drastycznych, tragicznych doświadczeń. O swojej Babci Pani Magda wspomina również w książce „1945. Wojna i pokój”, której równocześnie ową pozycje zadedykowała. Jednak… Tutaj Pani Magda zatrzymuje się na chwilę i zbiera myśli. Długo tkwił we mnie pan Arthur, wtedy jeszcze dziecko, które rozdzielone ze swoją matką w czasie wojny, spotkało ją dopiero pół wieku później. Trudny ten wybór. Wszystkie dzieci [„Wojenki”] są moje ukochane.

A umiałaby Pani opisać „Wojenkę” w jednym zdaniu? O czym jest ta książka?

– Opis „Wojenki”? Jest to książka o dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia. Po prostu. Pozycja o dzieciach, którym ktoś brutalnie odebrał dzieciństwo. O dzieciach, które musiały nagle stać się dorosłe; które nie zdążyły się jeszcze dobawić do końca. Wojna im tę zabawę przerwała.

Wojenko, wojenko, cóżeś ty…[RECENZJA]

…za arcydzieło. Wciąż we mnie jesteś i siejesz, można by to nazwać, masochistyczne spustoszenie. Nie mogę odseparować swoich myśli od widoku dzieci wychowywanych w okowach mrozu dalekiej Syberii, od Werki, która mimo, iż pozbawiona wszelkich do tego narzędzi tak nieposkromienie pragnęła odnaleźć zagubionego braciszka, od „Myszki”, która przez całe powstanie przeszła w jednym biednym kombinezonie… Rzadko zdarza się dziś tak nowoczesne, światłe, intrygujące i nowopasmowe podejście do historii o zbrodniach stalinowskich i hitlerowskich, które znamy już przecież z tylu dzieł kultury, a jednak, jak udowadnia swoją godną pozazdroszczenia dociekliwością i dziennikarską klasą Grzebałkowska, nadal skrywają się przed nami tysiące tajemnic, wspomnień setek żywych skarbnic wiedzy, o których dzięki ludziom takim jak Magda, mimo wszelkim przeciwnościom możemy się dowiedzieć.

„Wojenkę” czyta się płynnie jak powieść, a w każdym z jej bohaterów, zarówno tym, jakich odgórnie zdaje się moralnie powinniśmy traktować jako wzory do naśladowania, jak i postaciom, które mimowolnie skojarzyłyby nam się z okrucieństwem i ludzką spuścizną po faszyzmie, znajdujemy element małego zagubionego dziecka, które poniekąd zmuszone zostało do rzucenia w kąt pluszowymi zabawkami, a wzięcia do ręki czegoś pożyteczniejszego, jak karabin maszynowy czy łopata, której efektywność pracy może zależeć od ilości wydanego wkrótce posiłku. „Wojenka” zasmuca, znacznie rzadziej pokrzepia i dodaje nadziei – to książka o tragizmach minionych lat, najczarniejszych wspomnieniach malców, które mimo dziesięcioleci pozostają w tych postaciach niemal tak trwałe jak kamienne mury, które dzieliły je od życia w wolności podczas okupacji. Grzebałkowska imponuje swoim talentem do kreowania niezwykle interesujących postaci, jak i nakreślania tak pochłaniającego tła, iż w miarę postępu lektury, coraz częściej zastanawiamy się, czy po drodze nie webrnęliśmy do jakiejś pasjonującej, choć makabrycznej historii, którą opowiada nam ktoś bliski, dobrze znany, ktoś, komu możemy zaufać.

„Wojenka” nie jest podręcznikiem do historii. To lektura uzupełniająca, wypełniająca luki w pamięci wszystkim tym, którzy do tej pory sądzili, że o ofiarach II wojny światowej słyszeli już wszystko. To łata dla tych tematów, jakie z wielu przyczyn przez lata były uciszane i nie wypowiadano się o nich głośno. To przede wszystkim kawał niesamowicie intrygującej prozy, niepodważalnego stylu i zabawy tekstem, trzymającym w napięciu i w punkt obrazującym okrucieństwa dawnych lat, bez odrobiny przesadyzmu. „Wojenko”, masz pewność, że na długo o Tobie nie zapomnę. O Was dzieci, nie zapomnę.



*Magdalena Grzebałkowska

Niezwykle bezpośrednia, oczytana i błyskotliwa, jej błyszczący uśmiech zaraża, a ze swojej odwiecznej pasji do zgłębiania tajników przeszłości stworzyła własny niepowtarzalny zawód – opowiada historie zwykłych ludzi, których inni zwykli ludzie postrzegają jako kogoś wybitnego. Tak powstały jedne z najgłośniejszych biografii polskich artystów ostatnich lat, których jest dumną, choć skromną autorką. Księdzu Janu Twardowskiemu chciała „zajrzeć pod sutannę”, by odkryć to, kim był prywatnie, jeszcze przed koloratką, a Zdzisławowi i Tomkowi Beksińskim zamierzała nie tyle co dostać się do rodzinnego domu, co poprzez zgłębianie ich życiorysu i rozmowy z najbliższymi, wedrzeć się w najgłębsze zakamarki ich dusz, u Tomka doszukując się spektrum autyzmu, u ojca zaś braku umiejętności dosłownego wyrażenia trudnych uczuć. W swojej prozie wydaje się być czytelnikowi niezwykle bliska, a z każdym kolejnym felietonem odczuwam wciąż rosnącą pewność, że historia, którą słyszę jest do bólu autentyczna, a opowiada mi ją ktoś, komu z czystym sumieniem mogę zaufać. Właściwie to nawet się nad tym nie zastanawiam, bo natychmiast wsiąkam we wszystko, czego mnie uczy.

Magdalena Grzebałkowska, autorka najbardziej poczytnych polskich reportaży (w tym najnowszej „Wojenki. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia”, jednej z lepszych tegorocznych pozycji z literatury faktu), feministka i historyczka, która nie boi się otwierać ludzkich oczu na nieludzką prawdę była gościem I Ogólnopolskiego Festiwalu Literackiego „Pociąg do literatury”. Na spotkaniu z czytelnikami podkreśliła:

„Reporter żywi się słowem. Reporter tym różni się od typowej dziennikarskiej hieny, iż pojawia się na miejscu zdarzenia dopiero gdy stężeją emocje, nigdy nie spotkamy go na pierwszej linii walki z tym, co chce opisać. Reportera słyszymy wtedy, gdy opadnie kurz”.

Oberek lepszy niż karnet na fitness – wywiad z Anną Pęczalską

Moim marzeniem jest aby taniec ludowy był popularny tak jak teraz nowoczesny. Aby nikt się go nie wstydził. I żeby zarazić tym tańcem troszkę mocniej Kielce – podkreśla Anna Pęczalska*, nowa koordynatorka Zespołu Pieśni i...

„Wszystkie nasze strachy” to szansa na rozszerzenie empatii, znalezienie zrozumienia w bohaterach tak bardzo podobnych do nas lub do ludzi, których znamy

Tym razem nieco mniej obiektywnie, nieco mniej rzeczowo, lecz zdecydowanie bardziej z serca, bo po „Wszystkich naszych strachach” wiele w nim szufladek musiałam do pierwotnego stopnia ogarnąć, zrobić porządek z harmidrem, jaki w mojej...

8 książek na pożegnanie z jesienią

Alert dla wszystkich jesieniar i jesieniarzy, którzy ze szturmem nadciągającym chłodem zimy wciąż jeszcze nie mogą się pogodzić: czas chować cienkie szaliki i przewiewne płaszcze głęboko na dno szafy na następny sezon, a do...

Nie jestem głupią lesbą i nie idę po Wasze dzieci. Ludzie, dajcie nam żyć!

Nie jestem zboczeńcem i głupią lesbą. Jestem LGBT i jestem tu, wśród was, obok, za ścianą. Po co mi ta walka? Żebyście zrozumieli, że jestem taka sama jak Wy i dali mi te sama...

Kielce coraz bardziej otwarte na wege. Dlaczego warto i które lokale w mieście serwują taką kuchnię?

Gdy 13 lat temu podjąłem decyzję o weganizmie, spotkałem się z komentarzami, że taka dieta jest zbyt skrajna. Tymczasem ja cały czas czuje się świetnie. Kiedy zrobiłem badania, były do tego stopnia wzorcowe, że...

Tanecznym krokiem po trzydziestce. Rewanż 30 plus dobrze się bawi i wygrywa mistrzostwa świata

Są dla siebie jak rodzina. Choć każdy ma własne życie to łączy ich pasja do tańca i wielka przyjaźń. Tancerze z kieleckiej grupy Rewanż 30 plus są Mistrzami Świata w swojej kategorii wiekowej Wszystko zaczęło...

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Czego chcę Państwu życzyć, ale…

Na te Święta, od Wigilii przez Sylwestra, Trzech Króli i znów Wigilię i Święta (prawosławnych) i na cały Nowy 2022 Rok, życzę Państwu Byśmy się doczekali, by rządzący, zamiast brania sobie do serca sondażowych słupków,...

… i jak tu nie zgadzać się z Niezłomnym? ale…

13. grudnia, w czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, miało miejsce wiele uroczystości o charakterze lokalnym i ogólnopolskim. Najważniejsze państwowe uroczystości odbywały się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Byli na niej...

W WDK rusza X Ogólnopolski Konkurs Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”.

Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach zaprasza do udziału w X Ogólnopolskim Konkursie Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”. Zgłoszenia przyjmowane są do 4 stycznia 2022 r. Przesłuchania konkursowe odbędą się w sali widowiskowej WDK w Kielcach  w...

Najnowsze

Używamy plików cookie do personalizowania treści i reklam, udostępniania funkcji mediów społecznościowych i analizowania naszego ruchu. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej witryny naszym partnerom w mediach społecznościowych, reklamie i analizie. View more
Akceptuje