17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022
17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022

Pokaz w Dubaju, sesja w Nowym Jorku – kielczanka Justyna Petelicka i jej sukces w świecie mody

Warto przeczytać

Jak ubierają się Polacy? Różnie. Czasami widzę fajnie ubranych ludzi. Ulica bardzo się zmienia, na korzyść. Ogólnie lubię takie kolorowe ptaki na ulicy, ostatnio widziałam na przykład fantastyczną grupę panków. Uwielbiam takie klimaty, tylko musi to być prawdziwe. Choć osobiście uważam, że ludzi nie należy przebierać, niech chodzą tak ubrani, jak im w duszy gra – mówi kielczanka Justyna Petelicka, projektantka mody, która ubiera polskie gwiazdy.

Agnieszka Drabikowska: Nie ma tygodnia, aby nie ubierała Pani polskich gwiazd i celebrytów: Cleo, Roksana Węgiel, Sanah, Alicja Węgorzewska, Agnieszka Grochowska, Wiktoria Gąsiewska, Izabela Janachowska, Mafffashion, Anna Karwan czy Michał Szpak. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać…

Justyna Petelicka*: Rzeczywiście, to już w zasadzie samo się nakręca. Albo gwiazdy zgłaszają się do mnie same, albo piszą do mnie styliści znanych osób. Czasem jest tak, że wysyłam kilka rzeczy na prośbę stylisty i za jakiś czas, ktoś znany pojawia się na jakimś ważnym wydarzeniu w moim projekcie. To się czasami odbywa poza mną. Ale na przykład Cleo sama do mnie pisze.

Cleo wystąpiła ostatnio w Pani kreacjach w Opolu, a także w popularnym programie The Voice Kids. Chyba stała się Pani jej ulubioną projektantką….

– Rzeczywiście mój styl przypadł Cleo do gustu i wiele razy usłyszałam od niej bardzo miłe słowa na temat mojej kolekcji. Projektant musi podpasować artyście. W Polsce większość osób myśli, że to stylista ubiera artystę. Owszem tak jest, jednak to do artysty należy ostatnie słowo w czym wyjdzie na scenę. I nie ma takiej opcji, aby stylista coś narzucił.

Cleo w tiulach Justyny Petelickiej
Cleo w tiulach Justyny Petelickiej (fot. Facebook/JustynaAPetelicka)

Jak to się zaczęło, że ubiera Pani gwiazdy?

– Właściwie nie było takiego jednego momentu. To zaczęło się kilka lat temu kiedy wstawiłam swoje ubrania do showroomu w Warszawie. Moje prace zostały zauważone przez stylistów. Moje projekty stopniowo pojawiały się w magazynach mody, także międzynarodowych – ludzie z branży śledzą je, czytają nagłówki i patrzą kto co robi, jaki styl ma dany projektant i dopasowują ten styl do gwiazdy. Na pewno to wszystko rozruszało się też przez mój branżowy Instagram – publikacje zostały zauważone przez stylistów, producentów i wiele rzeczy zaczęli wypożyczać ode mnie do różnych projektów komercyjnych.

Miała Pani jakieś nietypowe zamówienie od gwiazdy czy celebrytki?

– Projektuję modę, mam własny styl i projektuję dla własnej marki. Dlatego rzadko przyjmuję takie zlecenia: uszyjmy kreację dla… Projektuję też kostiumy do teatru. Odpowiadałam na przykład za stroje do spektaklu Warszawskiej Opery Kameralnej do sztuki „Matka” Witkacego i to była wspaniała praca. Nie chcieliśmy opierać na kostiumach z epoki, tylko było to troszkę przemieszane stylem, część kostiumów np. w stylu vintage. Dodatkowo, zamysł reżysera był taki, aby każda postać miała inny kolor. Zresztą współpraca z Kubą Przebindowskim była fantastyczna, to niezwykle zdolny człowiek i świetna osoba. Kiedy podczas premiery zobaczyłam te wszystkie postaci, każda inna w innym kolorze, wrażenie było niesamowite. I jeszcze cała plejada gwiazd – pani Krystyna Tkacz, Alicja Węgorzewska, Rafał Zawierucha Natalia Sikora czy Kayah, która grała tam epizod.

Co Pani sprawia największą przyjemność w projektowaniu ubrań?

– Lubię robić to co robię, często jest to sztuka dla sztuki. Bywa, że znajomi pytają mnie: po co ci takie projekty, przecież to nie jest na ulice. Ale dla mnie projektowanie ubrań jest jak malowanie obrazów: malarz tworzy obraz dla samego obrazu więc ja tworzę sukienkę dla samej sukienki. Odbiorca lub klient sam się znajduje. Dlatego zresztą tak lubię tiule, traktuję je jak farbę – po prostu nimi maluję. Każdy mój projekt jest jak obraz, a ja jestem jego twórcą. Zdecydowanie wolę tworzyć rzeczy unikatowe, oryginalne niż np. użytkowe sukienki.

Nie prościej byłoby jednak stworzyć taką kolekcję na ulice?

– To już nie są takie czasy kiedy w latach 90-tych szyło się na potęgę i wszystko się sprzedawało, ponieważ wszystkiego było mało. Teraz jest tak, że wszystkiego jest bardzo dużo, wręcz za dużo, bo mamy nadprodukcję wszelkich towarów. Produkcja kolejnych partii dresów czy sukienek to nie dla mnie. Lubię szyć dla kogoś konkretnie, indywidualne projekty na miarę, a jeśli już serie, to bardzo krótkie. Jeśli coś dla kogoś projektuję, jest to rzecz unikatowa, która nie powtórzy się na żadnym przyjęciu czy na ulicy.

Jak ubierają się Polki, Kielczanki?

– Różnie. Czasami widzę fajnie ubranych ludzi. Ulica bardzo się zmienia, na korzyść. Ogólnie lubię takie kolorowe ptaki na ulicy, ostatnio widziałam na przykład fantastyczną grupę panków. Uwielbiam takie klimaty, ale pod warunkiem, że jest to prawdziwe. A Kielczanki? Nasza ulica jest bardzo zachowawcza, jadąc gdzieś zagranicę czy nawet do stolicy, widać, że tam ludzie są bardziej otwarci na modę. Choć ja osobiście uważam, że ludzi nie należy przebierać, niech chodzą tak ubrani jak im w duszy gra. Dlatego nigdy nie komentuję i nie krytykuję jak ktoś jest ubrany – bo być może w tym momencie akurat ma taki nastrój, nie czuje się najlepiej i chce schować emocje za bluzą z kapturem. I to jest naturalne. Nie lubię też takiej przesady, że każdy powinien być wystrojony na ulicy: panie powinny być w garsonkach, szpilkach i rajstopach. Nie. Każdy powinien mieć tę dowolność. I w dzisiejszym świecie my tę dowolność mamy. Żyjemy bowiem w epoce, w której w modzie dostępne jest wszystko. W kolekcjach największych projektantów podziwiamy przepiękne haute couture, te kolekcje są piękne i różnorodne. Dziś modne jest prawie wszystko. Ma też to swoje minusy. Co będziemy mówić kiedyś o naszym 10-leciu? Co powiemy, jak ktoś zapyta jaka była ta epoka w modzie? Niewiele. Ponieważ ona jest tak różnorodna, bo jest w niej wszystko. Do tego pomieszane w jednym worku. Spójrzmy na lata 60-te, kiedy łatwo da się określić, że to była mini i prosty, geometryczny styl. Lata 70-te – mamy dzwony i dzieci kwiaty, lata 80-te – mamy szerokie ramiona i talię osy. I tak dalej. A dziś nie mamy nic takiego co wyróżni tę epokę. Choć ta moda jest najpiękniejsza, bo powyciągała te wszystkie smaczki z innych dziesięcioleci. Termin vintage robi furorę, a umiejętny dobór trendów z przeszłości i wykorzystanie ich w czasach współczesnych, też jest wspaniałym kierunkiem.

Dziś mamy wszystko, nawet spódnice… dla mężczyzn. Vogue niedawno napisał, że w zestawieniu najgorętszych męskich ubrań drugiego kwartału 2021 roku, w pierwszej dziesiątce znalazła się właśnie spódnica projektanta Thoma Browne’a…

– Kiedyś Szkoci nosili kilty i to jest fajna rzecz, wynikająca z tradycji. Dziś często mówi się, że moda męska jest zniewieściała. Ale proszę zobaczyć na zdjęcie Ludwika XIV – to są wręcz kobiece stylizacje! Moda kręci się pewnym kołem i zawsze szuka się czegoś, co zaskoczy. Jak powstają nowe trendy? One tak naprawdę nie są nowe – patrzy się kilkadziesiąt lat do tyłu i przedstawia się to samo ale za pomocą nowoczesnych tkanin, w nowoczesnych aranżacjach. Dzisiejsza wybiegowa moda męska mnie osobiście zupełnie się nie podoba, klasyka zawsze się broni, a Thomas Browna uwielbiam za kreatywność i odwagę.

W takim razie jakby Pani widziała dzisiejszego modnego mężczyznę?

– Nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie zajmuję się modą dla mężczyzn. Mało tego, uważam, że dużo trudniej jest ubrać mężczyznę niż kobietę. I dużo trudniej znaleźć ten złoty środek – aby było jednocześnie męsko, ale też aby było to coś nowego, co się wyróżni.

Pani ulubiony projektant?

– Nie mam jednej takiej osoby. Lubię kiedy ktoś mnie zaskakuje i jest kilku takich projektantów. Ale są i tacy, którzy robią cały czas to samo. Choć to też nie jest złe, bo tak przecież tworzy się klasyka.

Pani też zaskakuje. Choćby ta żółta peleryna z ostatniej kolekcji – z kapturem, do kostek, uszyta z mocno pomarszczonego tiulu. I jeszcze żółta.

– Kolor przyszedł na końcu. Nie chciałam aby był banalny i zbyt mroczny. A, że projektowałam ją w lutym wyczekując już bardzo wiosny, przyszedł mi do głowy ten żółty. Pomyślałam: będzie taki wielki ptak. Zależało mi aby ta peleryna zaintrygowała.

I chyba się udało?

– Owszem, już kilka razy była wypożyczana do sesji – pojawiła się m.in. w Twoim Stylu czy Fashion Magazine.

Pokaz kolekcji JAP podczas Arab Fashion Week w Dubaju
Pokaz kolekcji JAP podczas Arab Fashion Week w Dubaju (fot. Facebook/JAPPetelicka)

A w marcu pojawiła się w Dubaju na Arab Fashion Week, gdzie miała Pani pokaz swojej kolekcji. Wydarzenie organizuje Arab Fashion Council, największa na świecie rada mody non-profit. Była Pani jedyną Polką w tej edycji. Jak to się udało?

– Udało się dzięki rządowemu programowi związanemu z EXPO 2020, który ze względu na pandemię został przesunięty na ten rok. To była niesamowita przygoda. Mimo, że pokazy odbywały się online, wydarzenie było szeroko komentowane w mediach branżowych i portalach internetowych, które zajmują się modą. Dziennikarze, którzy piszą np. o Dolce&Gabbana, napisali też o mnie.

Nawet ilustratorka Arab Fashion Week wybrała właśnie Pani kolekcję tworząc grafikę promującą wydarzenie.

– Tak! To była niesamowita niespodzianka!

Udział w takiej imprezie przełożył się na jakieś propozycje z zagranicy?

Miałam taką propozycję. Zaproponowano mi, abym ubrała dziewczynę, która została wysłana przez markę Loreal na festiwal do Cannes. Bardzo znana celebrytka, Hinduska. I poproszono mnie właśnie o suknie z Arab Fashion Week. Niestety były one potrzebne „na już”, a ja te suknie miałam porozsyłane po całym kraju do sesji zdjęciowych. Nie było szans abym zdążyła je ściągnąć i wysłać na czas do Cannes.

Dubaj, propozycja z Cannes i jeszcze ostatnia sesja Pani kolekcji robiona na ulicach Nowego Jorku…

– Tak. Ale to był w zasadzie przypadek.

Jak to?

Akurat miałam w planach stworzenie edytorialu, kiedy na Instagramie fotografa z Kielc, Marcina Borunia, zobaczyłam zdjęcie cudownej modelki. Pomyślałam: jaka piękna! To była Natalia Wowczko. Wręcz zachwyciła mnie jej uroda, a jeszcze kiedy dowiedziałam się, że jest kielczanką, to już pełnia szczęścia. Do czasu, gdy okazało się, że Natalia mieszka w… Nowym Jorku. Kiedy się skontaktowałyśmy, Natalia sama zaproponowała: wiesz co, jak chcesz, to możemy tutaj zrobić sesję. I zaczęłyśmy działać.

Natalia Wowczko w sukni Justyny Petelickiej w Nowym Jorku
Natalia Wowczko w sukni Justyny Petelickiej w Nowym Jorku (fot. Facebook/JAPPetelicka)

Poleciała Pani do Nowego Jorku?

– Nie. Na miejscu wszystko odbyło się bez mnie. Wcześniej wszystko uzgodniłyśmy: fotografa, makijaż, wysłałam ubrania i wskazówki – co z czym zestawić, jak to widzę, jaki klimat. To był taki luźny street style, więc moja obecność nie była tam niezbędna. Zresztą fajnie jak jest też oko osoby z zewnątrz, która widzi to troszkę inaczej.

Wyliczę jeszcze raz: Nowy Jork, Dubaj, propozycja z Cannes, polskie gwiazdy i celebrytki. A Pani ukryta w swoim niewielkim atelier na piętrze kamienicy przy ul. Wesołej w Kielcach… Nie ciągnie Panią do tego wielkiego świata?

– Nie mam takiego ciśnienia, aby gdziekolwiek się przeprowadzać, by pędzić ku karierze. Bo to jest wszystko bardzo złudne. Pracowałam kiedyś w mediach i wiem jak to wygląda od kuchni. Mam dwoje dzieci i nie ciągnie mnie na ścianki, eventy i inne tego typu przywileje showbiznesu. Choć ja i tak jestem w tym świecie mody i to, że mieszkam akurat w Kielcach, absolutnie mnie nie ogranicza. Często daje komfort tworzenia.

Czuje się Pani spełniona jako projektantka?

Jeszcze nie. To tak jakby zapytać malarza czy czuje się spełniony kiedy namalował 10 obrazów. Ten malarz nie powie również, który obraz był jego zdaniem najlepszy, a który nieudany. Każda rzecz, którą projektuję, jest doświadczeniem dla zrobienia następnej. Ale kiedy słyszę od mojej klientki, która wystąpiła w moim ubraniu na scenie lub była w nim po prostu na przyjęciu, że czuła się świetnie, rewelacyjnie i pięknie, jest to dla mnie najważniejsze.

Rozmawiała Agnieszka Drabikowska

Justyna Petelicka
Justyna Petelicka (fot. Facebook/JustynaAPetelicka)

*Justyna Petelicka – z wykształcenia ekonomista, z wielkiej do miłości do sztuki – projektantka mody.

Od 2013 roku tworzy ubrania dla własnej marki JAP Petelicka. Jej kolekcje prezentowane były podczas Berlin Fashion Week, Arab Fashion Week i wielokrotnie znalazły się na łamach polskich i międzynarodowych magazynów mody takich jak: L’officiel, Vogue (edycja włoska), In Style, K-mag, Cosmopolitan.

Ubrania JAP Petelicka zyskały też uznanie wśród polskich gwiazd i celebrytów.

Filozofią projektantki jest tworzenie ubrań luksusowych, dobrze skrojonych i wykonanych z wysokiej jakości – głównie naturalnych – tkanin. Często ozdabia je ręcznie używając unikalnych technik – stąd w jej kolekcjach znajdziemy ręcznie malowane detale, artystyczne hafty i zdobienia.

W tym roku pokaz kolekcji Justyny Petelickiej uświetnił finałową galę Międzynarodowego Konkursu dla Projektantów i Entuzjastów Mody Off Fashion.

Oberek lepszy niż karnet na fitness – wywiad z Anną Pęczalską

Moim marzeniem jest aby taniec ludowy był popularny tak jak teraz nowoczesny. Aby nikt się go nie wstydził. I żeby zarazić tym tańcem troszkę mocniej Kielce – podkreśla Anna Pęczalska*, nowa koordynatorka Zespołu Pieśni i...

„Wszystkie nasze strachy” to szansa na rozszerzenie empatii, znalezienie zrozumienia w bohaterach tak bardzo podobnych do nas lub do ludzi, których znamy

Tym razem nieco mniej obiektywnie, nieco mniej rzeczowo, lecz zdecydowanie bardziej z serca, bo po „Wszystkich naszych strachach” wiele w nim szufladek musiałam do pierwotnego stopnia ogarnąć, zrobić porządek z harmidrem, jaki w mojej...

8 książek na pożegnanie z jesienią

Alert dla wszystkich jesieniar i jesieniarzy, którzy ze szturmem nadciągającym chłodem zimy wciąż jeszcze nie mogą się pogodzić: czas chować cienkie szaliki i przewiewne płaszcze głęboko na dno szafy na następny sezon, a do...

Nie jestem głupią lesbą i nie idę po Wasze dzieci. Ludzie, dajcie nam żyć!

Nie jestem zboczeńcem i głupią lesbą. Jestem LGBT i jestem tu, wśród was, obok, za ścianą. Po co mi ta walka? Żebyście zrozumieli, że jestem taka sama jak Wy i dali mi te sama...

Kielce coraz bardziej otwarte na wege. Dlaczego warto i które lokale w mieście serwują taką kuchnię?

Gdy 13 lat temu podjąłem decyzję o weganizmie, spotkałem się z komentarzami, że taka dieta jest zbyt skrajna. Tymczasem ja cały czas czuje się świetnie. Kiedy zrobiłem badania, były do tego stopnia wzorcowe, że...

Tanecznym krokiem po trzydziestce. Rewanż 30 plus dobrze się bawi i wygrywa mistrzostwa świata

Są dla siebie jak rodzina. Choć każdy ma własne życie to łączy ich pasja do tańca i wielka przyjaźń. Tancerze z kieleckiej grupy Rewanż 30 plus są Mistrzami Świata w swojej kategorii wiekowej Wszystko zaczęło...

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Czego chcę Państwu życzyć, ale…

Na te Święta, od Wigilii przez Sylwestra, Trzech Króli i znów Wigilię i Święta (prawosławnych) i na cały Nowy 2022 Rok, życzę Państwu Byśmy się doczekali, by rządzący, zamiast brania sobie do serca sondażowych słupków,...

… i jak tu nie zgadzać się z Niezłomnym? ale…

13. grudnia, w czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, miało miejsce wiele uroczystości o charakterze lokalnym i ogólnopolskim. Najważniejsze państwowe uroczystości odbywały się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Byli na niej...

W WDK rusza X Ogólnopolski Konkurs Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”.

Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach zaprasza do udziału w X Ogólnopolskim Konkursie Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”. Zgłoszenia przyjmowane są do 4 stycznia 2022 r. Przesłuchania konkursowe odbędą się w sali widowiskowej WDK w Kielcach  w...

Najnowsze

Używamy plików cookie do personalizowania treści i reklam, udostępniania funkcji mediów społecznościowych i analizowania naszego ruchu. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej witryny naszym partnerom w mediach społecznościowych, reklamie i analizie. View more
Akceptuje