17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022
17.8 C
Kielce
sobota, 21 maja, 2022

100 dni „zielonej” prezydentki – wywiad z Agatą Wojdą

Warto przeczytać

– Od początku było jasne czego oczekuje ode mnie prezydent Bogdan Wenta: nie oczekuje pochlebstw, nie oczekuje realizowania wszystkiego, tylko oczekuje pomysłów, a czasem nawet ostrych sporów na temat pojawiających się projektów – mówi Agata Wojda, wiceprezydentka Kielc. Dlaczego przestała się dziwić ludziom, którzy pytają „za co radni biorą diety”, za co jest wdzięczna prezydentowi Lubawskiemu i dlaczego urzędnicy cieszą się, że jest „taka zielona” – opowiada nam 100 dni po objęciu urzędu.

Agnieszka Drabikowska: Za Panią pierwsze 100 dni na stanowisku wiceprezydentki Kielc. Który był najtrudniejszy?

Agata Wojda, zastępczyni prezydenta Kielc: Cały czas mam wrażenie, przewidując to co może się wydarzyć, że najtrudniejszy dzień jeszcze przede mną. Z tych stu dni najtrudniejszy był chyba ten pierwszy, kiedy przyszłam do urzędu. Mimo, że od wielu lat byłam radną, a wcześniej pracowałam m.in. w urzędzie wojewódzkim, i tak był to dla mnie duży przeskok. Na pewno jest to ogromne wyzwanie, a odnalezienie się w tych wszystkich meandrach biurokracji, wymaga trochę pokory od osoby, przyzwyczajonej do bardzo dynamicznej pracy. Ale z każdym dniem te tryby coraz lepiej funkcjonują i ja się w nich coraz lepiej czuję.

Jak zmienia się perspektywa, z miejsca radnej na fotel wiceprezydentki? Jest coś z czym Pani musiała się zmierzyć, mimo wielu lat obycia w samorządzie?

– Doskonale wiedziałam z czym wiąże się taka zmiana funkcji . Ale przyznaję, musiałam się zmierzyć z braniem odpowiedzialności. Nie boję się podejmować decyzji, natomiast od stu dni zawsze z tyłu głowy jest taka myśl, czy ta decyzja, za którą biorę stuprocentową odpowiedzialność, jest trafiona. I to poczucie, że trzeba za tę decyzję ponieść wszelkie konsekwencje, i polityczne i merytoryczne, jest trochę, może nie paraliżujące, ale dające pod rozwagę, że tych decyzji nie można w żadnym wypadku podejmować pochopnie. Bo one mają bardzo dużą wagę. To nie jest już kwestia zgłaszania pomysłów czy inicjowania pewnych działań, co robiłam jako radna. To jest podejmowanie twardych, czasem niewygodnych decyzji.

Jak, będąc teraz po tej drugiej stronie, postrzega Pani radnych? Zwłaszcza, że ostatniej sesje Rady Miasta są, mówiąc delikatnie, bardzo burzliwe.

– Sama zawsze się starałam być taką radną, która nie krytykuje dla samej krytyki, tylko potrafi wspierać konstruktywne działania. Nawet jeśli byłam w opozycji wobec poprzedniego prezydenta Wojciecha Lubawskiego, to wiele jego decyzji uważam za dobre. A jeśli już krytykowałam, to moja krytyka była merytoryczna – każdą sprawę, na temat której zabierałam głos, wcześniej starałam się zgłębić od podszewki. I to jest coś czego mi szczególnie brakuje w tej kadencji Rady Miasta. Że radni bardzo często nie zgłębiają tematu, tylko podchodzą do niego bardzo powierzchownie. Tymczasem na takim poziomie można zrobić bardzo dużo krzywdy i danej sprawie, i osobom, które są w nią zaangażowane.

Mniej się Pani teraz dziwi, że prezydent Lubawski czy prezydent Wenta czasem obrażali się na radnych?

– Ja nie mam tendencji do obrażania się, ale każdy ma swoje granice. I uważam, że w tej kadencji dzieje się dużo więcej rzeczy, o które się można obrazić. I wcale nie chodzi o krytykę. Na sesjach mamy personalne zarzuty, złośliwości i bardzo mocne słowa o niegospodarności, podejrzeniu korupcji, przekroczeniu uprawnień. I to są rzeczy, na które trzeba kategorycznie reagować, a nie chować głowę w piasek.

Kategorycznie, czyli jak?

– Do skutku prezentować swoje stanowisko. Tak jak choćby na ostatniej sesji, kiedy dyskutowaliśmy o karach dla firmy Eneris a część radnych wykazała wielkie niezadowolenie z decyzji, które podjęło miasto, myślę, że w dużej mierze wyłącznie cynicznie robiąc z tego problem. Trzeba bardzo mocno stać przy swoim stanowisku i nie można się dać wyprowadzić w pole.

Tylko czy to działa? Najważniejszy jest przecież odbiór społeczny.

– Dla mnie zawsze kwestia komunikacji była szalenie ważna. Bo można urobić się po łokcie, zrobić masę dobrych rzeczy, rozwiązać wiele problemów, natomiast nie dokładając do tego odpowiedniego sposobu poinformowania o tym mieszkańców i mediów, to czasem „krew w piach”. A kończy się tak, że rozwiązując jakiś trudny, złożony problem, w świat idzie niesłuszna opinia jednego czy drugiego radnego. I to jest bardzo niesprawiedliwe. Dlatego nie można się obrażać i czasem nawet po pięć razy tłumaczyć te same rzeczy, bo to jest szalenie ważny element naszej pracy.

Agata Wojda - Wiceprezydentka Kielc
Agata Wojda – Wiceprezydentka Kielc (fot. © TKNEWS.pl)

Od jakiś stu dni widać zmianę w sposobie informowania o tym co dzieje się w ratuszu. Praktycznie z każdą ważną decyzją miasto wychodzi do ludzi – nie ma tygodnia bez konferencji prasowej, dużo informacji jest też w miejskich mediach społecznościowych.

– Bardzo mnie cieszy, że jest to jest widoczne. Kiedy tu przyszłam, zresztą nie tylko ja, ale także wiceprezydent Marcin Chłodnicki, który ma świetne wyczucie medialne, staraliśmy się przeforsować ten punkt widzenia – że komunikacja jest kluczem do mówienia o sprawach miejskich. I myślę, że udało nam się go zakorzenić i przekonać prezydenta Wentę, że dużo lepsze jest zrobienie briefingu czy konferencji prasowej niż puszczenie suchego komunikatu. Ta interakcja jest szalenie ważna, tak jak i odpowiadanie na pytania radnych. Być może nie na wszystkie, bo niektóre są ewidentnie podszyte złośliwością. Ale lepiej za dużo tłumaczyć, niż potem żałować, że się czegoś nie powiedziało i nie wyjaśniło.

Jako prezydenci jesteście krytykowani, padają pod Waszym adresem złośliwości, czasem oskarżenia, ale kilka dni temu prezydent Wenta otrzymał mail z groźbą śmierci… Boi się Pani?

– Musimy być odporni na krytykę, ale ta forma gróźb jest absolutnym przekroczeniem granic. Być może jeszcze trzy lata temu, taki mail został by zbagatelizowany, ale po tym co zdarzyło się w Gdańsku i po śmierci prezydenta Adamowicza, niestety działa na wyobraźnię. To też powinna być przestroga dla wszystkich nas, którzy toczą jakiś dialog publiczny, że on powinien być prowadzony w taki sposób, aby nie prowokować kogoś do nienawiści.

Dotknął Panią taki bezpośredni hejt?

– Niestety tak. Jestem osobą, która cały czas funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Ja nie zmieniłam swojego stylu życia, dużo chodzę, jeżdżę na rowerze, spotykam się ze znajomymi, bywam na miejskich eventach. To jest moje naturalne środowisko, jestem mieszczuchem, kocham Kielce i nie zamierzam się zmieniać. I zdarzyło mi się, że ktoś kiedyś za mną pokrzykiwał brzydkie wyrazy, miałam też sytuację, kiedy jakiś pan jadąc samochodem specjalnie się przy mnie zatrzymał i pokazał mi środkowy palec. Serdecznie go wtedy pozdrowiłam, ale nie ukrywam – na pewno nie jest to miłe.

Podsumowując pierwsze 100 dni jako zastępczyni prezydenta, wymieniła Pani na swoim Facebooku kilka najważniejszych rzeczy, które udało się Pani w tym czasie zrobić. Między innymi ustanowić Dolinę Silnicy parkiem. Co to oznacza dla przyszłości tego miejsca?

– Zanim odpowiem na to pytanie, przytoczę anegdotkę, która przytrafiła mi się kilka dni temu podczas rozmowy z jedną z urzędniczek wydziału gospodarki komunalnej. Otóż powiedziała mi, że „my się tu wszyscy cieszymy pani prezydent, że jest pani taka zielona”. To oczywiście dla mnie komplement, ponieważ chodziło o moje zainteresowanie zielenią, choć pewnie w wielu obszarach jeszcze jestem trochę zielona i mam mniejsze doświadczenie niż niejeden urzędnik. A przechodząc do uchwały ustanawiającej Dolinę Silnicy parkiem, jest to pewien symbol i pewna intencja. To jest bowiem przestrzeń, którą do tej pory nikt nie zajął się w sposób kompleksowy. Mamy park miejski, który ma już jakiś program rewaloryzacji, mamy inne miejsca zieleni w Śródmieściu, które mają, bądź koncepcje, bądź projekt, bądź czekają na rozstrzygnięcie konkursu. Tymczasem Dolina Silnicy to jest taki zielony kręgosłup Kielc. Patrząc na mapę, Silnica wyznacza nam obszar, który naprawdę może być dużym atutem. W wielu miastach trwa bowiem exodus rzek, a klimat w miastach buduje się nawet wokół małych cieków wodnych. I Dolina Silnicy jest takim właśnie miejscem. Tylko, że trzeba ją zagospodarować w sposób przemyślany. Nadając jej statut parku, tworzymy pewną mapę drogową: spotykamy się z ekspertami i ustalamy jak ta przestrzeń miałaby wyglądać, potem tworzymy ramy konsultacji społecznych, aby nie były one koncertem życzeń, bo to jest miejsce, które ma duże ograniczenia przyrodnicze, a na koniec ogłaszamy konkurs architektoniczny. Generalnie, to jest jeden z ważniejszych projektów z mojego obszaru, na który będziemy się starali pozyskać dofinansowanie. Dla mnie nawet ważniejszy niż park miejski. Wiem, że park cieszy się ogromną estymą, jest zabytkowy, jest najstarszym parkiem w Polsce i może być prześlicznym miejscem, bo dziś nie jest i nie jest też miejscem wypoczynku Kielczan. A Dolina Silnicy jest – tam ludzie lgną, tylko potrzebują uporządkowania tego terenu, bezpieczeństwa i pewnych funkcji, których dziś brakuje.

Jakie są inne „zielone” plany „zielonej” prezydentki?

– Kilka dni temu ogłosiliśmy, że jednym z projektów, które zgłaszamy do rządowego Programu Inwestycji Strategicznych jest Zielona Rewitalizacja Śródmieścia. To są 4 projekty: rewitalizacja ulicy Bodzentyńskiej, skweru Sendlerowej, terenu przy synagodze oraz, chyba najważniejszy projekt czyli zazielenienie Rynku. Do tej inwestycji podchodzimy bardzo poważnie, a nie na zasadzie dołożenia kilku donic z roślinami, ponieważ zieleń jest tam bardzo trudna w utrzymaniu. Rynek jest wyspą ciepła i ta zieleń zwyczajnie nam się pali. Dlatego chcemy zbudować całą infrastrukturę odwodnieniową i odbetonować część Rynku, zostawiając taką funkcję, jaką dziś pełni. Poza Programem Inwestycji Strategicznych, chcemy też w małych, nieoczywistych miejscach tworzyć skrawki zieleni. To nie jest nic spektakularnego, ale za to coś bardzo wdzięcznego w tworzeniu przyjaznej przestrzeni publicznej. Ponadto, chcemy też wypracować ścisłą współpracę z jednostkami, które realizują np. remonty chodników, żeby zawsze w ich głowie było zbadanie możliwości wkomponowania zielni w chodnik: jeżeli jest szeroki to dlaczego nie nasadzić tam szpaleru drzew lub nie ustawić donic z kwiatami? To jest takie kompleksowe myślenie o zielni – aby nie była ona tylko dodatkiem do inwestycji, ale już na etapie projektowania stawała się ważna.

Kielczanie na pewno chcą zielni, ale chcą też inwestorów i miejsc pracy. Cały czas największym pracodawcą w mieście są urzędy. Kilka dni temu zapadła decyzja przybliżająca budowę w Kielcach włoskiej fabryki felg aluminiowych. To ma być największa produkcyjna inwestycja zagraniczna w historii miasta. Jakie są kulisy decyzji Włochów, że to właśnie w Kielcach zainwestują 100 mln euro? I czy to może pociągnąć za sobą kolejnych inwestorów?

– Nie byłam jeszcze na tym stanowisku w momencie kiedy dopinała się sprawa zakupu terenu inwestycyjnego. Oczywiście jak się dziś spytamy, to ojców i matek tego sukcesu jest całe mnóstwo, ale doskonale znam zaangażowanie i działania urzędników miejskich w tej sprawie. I jeżeli ktoś odmawia im zasług, za to co się wydarzyło, mimo, że to nie był teren miejski, to albo jest złośliwy albo nie wie co mówi. Ogromny szacunek i podziękowanie dla urzędników, którzy do tego doprowadzili. Miasto pomaga w realizacji tej inwestycji od samych podstaw, jesteśmy w bieżącym kontakcie z inwestorem, a te spotkania odbywają się raz na dwa, trzy tygodnie. Asystujemy w tej inwestycji w sposób niesamowicie zaangażowany, jednocześnie będąc kontaktem z instytucjami, które w tym procesie są potrzebne. Czy to może pociągnąć za sobą kolejnych inwestorów? Odpowiedzią na to pytanie jest historia o tym, dlaczego Włosi się tu w ogóle pojawili. Wydaje mi się dość wiarygodna, choć nie sprawdzałam jej źródła. Otóż Włosi pojawili się tutaj poprzez innego Włocha, który prowadzi w Kielcach biznes i kiedyś na jakimś prywatnym spotkaniu opowiedział o Kielcach, że to jest fajne miejsce i fajnie mu się tutaj funkcjonuje. I oni się tym zainteresowali. Jeżeli jest w tym ziarnko prawdy, to w takim razie takim marketingiem szeptanym i jednocześnie robieniem solidnej roboty i dobrego wrażenia otwartości, sprawimy, że w świat pójdzie informacja, że w Kielcach się po prostu dobrze inwestuje.

A może już poszła?

– Odpowiem tak. Zaczyna się toczyć biznesowa gra wokół terenu dawnego browaru Belgia przy ul. Ściegiennego, gdzie aktualny właściciel terenu jest chętny go sprzedać i ruch inwestycyjny wokół tego terenu się już toczy. Nasze Centrum Obsługi Inwestora jest mocno zaangażowane w te procesy, więc nie wiem w jakiej perspektywie czasowej, ale myślę, i mam mocną nadzieję, że w kontekście tego terenu też będziemy mogli mówić o pozytywnych efektach. Ja wiem, że w Kielcach ciągle buduje się narrację, że miasto nie ma terenów inwestycyjnych, ale kwestie biznesowe polegają też na tym aby sporo partnerów umiało ze sobą współpracować. Nawet jeśli jakiś teren nie jest nasz, to jesteśmy partnerem w kontekście scalania gruntów, wydawania potem decyzji itp. I nie jest też wcale takie proste, jak niektórzy mówią „na pstryknięcie palcem”, aby nagle tereny inwestycyjne się pojawiły. Miasto nie może być spekulantem nieruchomości. Niektórzy radni apelują: przeznaczcie miliony na skupowanie terenów. Przecież miasto musiałoby je skupować w normalnych transakcjach biznesowych, nie może nikogo wywłaszczyć, a bańka cen nieruchomości byłaby od razu widoczna. Po drugie, dziś nie ma środków przeznaczonych wprost na uzbrojenie terenów inwestycyjnych. Owszem, one były, ale w poprzedniej unijnej perspektywie finansowej. Więc jeśli ktoś mówi, że to jest „na pstryknięcie palcem” to jest albo naiwny, albo cyniczny.

Agata Wojda - Wiceprezydentka Kielc
Agata Wojda – Wiceprezydentka Kielc (fot. © TKNEWS.pl)

Jak się Pani współpracuje z prezydentem Wentą, który niemal od początku urzędowania, nie miał, mówiąc łagodnie, „dobrej prasy”? Była Pani zaskoczona, kiedy zaproponował Pani objęcie funkcji jego zastępczyni?

– Byłam bardzo zaskoczona. Nie ukrywam, że mnie też zdarzały się słowa krytyczne wobec tej administracji i zdarzały się sytuacje, że pan prezydent Bogdan Wenta, usłyszał od radnej Agaty Wojdy kilka gorzkich słów. Dlatego niesamowicie doceniam to, że nie było z jego strony takiego politycznego zacietrzewienia, tylko docenienie moich merytorycznych walorów. I mimo to, że w bardzo wielu rzeczach się nie zgadzaliśmy, to prezydent Wenta taką propozycję mi złożył. Od początku było jasne czego ode mnie oczekuje: nie oczekuje pochlebstw, nie oczekuje realizowania wszystkiego, tylko oczekuje pomysłów, a czasem nawet ostrych sporów na temat pojawiających się projektów. Cieszę się, że prezydent ma otwarty umysł i nawet jeśli wobec czegoś jest na początku sceptyczny, możemy siąść i porozmawiać na argumenty.

Czy polityka przeszkadza w rządzeniu miastem?

– Niesamowicie przeszkadza. Myślę, że polityka jest największą bolączką samorządów tej kadencji. Z poprzednich kadencji, kiedy byłam radną, przypominam sobie kilka sporów o charakterze politycznym. I jeśli w jakiejś sprawie, jako radni zagłosowaliśmy z radnymi prezydenta Lubawskiego, to nikt nie wychodził i nie krzyczał, że jesteśmy w jakiejś koalicji. Tylko po prostu to były sprawy miejskie. Dzisiaj większość rzeczy staje się polityczna. Spory polityczne dominują na sesjach Rady Miasta, dominują w dyskusjach w przestrzeni publicznej i to jest największą szkodą dla spraw, którymi się zajmujemy. Przestałam się dziwić ludziom, którzy słuchając jak radni kilka godzin dyskutują na sesji o wydumanych problemach, załamują ręce i pytają: co wy tam robicie, czym się zajmujecie, za co opłacamy z naszych podatków wasze diety.

Jak Pani wraca po takiej „mocnej” sesji do domu, czego Pani słucha, żeby odreagować? Jest Pani wielką fanką muzyki.

– To prawda. Muzyki i festiwali muzycznych również. Dlatego niesamowicie się cieszę, że te festiwale powróciły. Ludzie – moi przyjaciele, plus muzyka to dla mnie najlepszy sposób wypoczynku. Choć w tym roku o żadnym dłuższym urlopie nie ma mowy, staram się choć do weekendu dobrać jakiś wolny dzień, by właśnie tak spędzić czas. Po festiwalu „Kazimiernikejszyn”, na który udało mi się dotrzeć, jestem zafascynowana każdym koncertem, który tam usłyszałam i mam wrażenie, że artyści wygłodniali występów publicznych, solidnie się do nich przygotowują. Kasia Nosowska – absolutny top, Bass Astral – jeden z ciekawiej rozwijających się zespołów muzycznych w Polsce, poziom światowy, no i Dawid Podsiadło – myślę, że to co zrobił w polskiej muzyce, długo będzie nie do przeskoczenia. Ale wracając do pytania, czego słucham po „mocnej” sesji? Żeby mocno odreagować to czegoś ostrego, często wracam też do mojego ukochanego Depeche Mode. A kiedy chcę się wyciszyć, mam dwie ulubione płyty jazzowe – Tomasz Stańko i Jan Garbarek – koncert na żywo. I to jest coś, co towarzyszy mi od wielu lat.

Oooo! Jest Pani fanką jazzu jak prezydent Lubawski! Z powodu pasji prezydenta, mamy przed Kieleckim Centrum Kultury Milesa Davisa i festiwal jazzowy Memorial to Miles.

– I za to jestem prezydentowi Lubawskiemu osobiście wdzięczna. To jest przykład, kiedy osobista fiksacja, pasja i hobby, w najlepszy sposób przenosi się w przestrzeń publicznej działalności. Memorial to Miles to jest dobra marka Kielc. Zdecydowanie lepsza niż festiwal muzyki disco polo.

Rozmawiała Agnieszka Drabikowska

Oberek lepszy niż karnet na fitness – wywiad z Anną Pęczalską

Moim marzeniem jest aby taniec ludowy był popularny tak jak teraz nowoczesny. Aby nikt się go nie wstydził. I żeby zarazić tym tańcem troszkę mocniej Kielce – podkreśla Anna Pęczalska*, nowa koordynatorka Zespołu Pieśni i...

„Wszystkie nasze strachy” to szansa na rozszerzenie empatii, znalezienie zrozumienia w bohaterach tak bardzo podobnych do nas lub do ludzi, których znamy

Tym razem nieco mniej obiektywnie, nieco mniej rzeczowo, lecz zdecydowanie bardziej z serca, bo po „Wszystkich naszych strachach” wiele w nim szufladek musiałam do pierwotnego stopnia ogarnąć, zrobić porządek z harmidrem, jaki w mojej...

8 książek na pożegnanie z jesienią

Alert dla wszystkich jesieniar i jesieniarzy, którzy ze szturmem nadciągającym chłodem zimy wciąż jeszcze nie mogą się pogodzić: czas chować cienkie szaliki i przewiewne płaszcze głęboko na dno szafy na następny sezon, a do...

Nie jestem głupią lesbą i nie idę po Wasze dzieci. Ludzie, dajcie nam żyć!

Nie jestem zboczeńcem i głupią lesbą. Jestem LGBT i jestem tu, wśród was, obok, za ścianą. Po co mi ta walka? Żebyście zrozumieli, że jestem taka sama jak Wy i dali mi te sama...

Kielce coraz bardziej otwarte na wege. Dlaczego warto i które lokale w mieście serwują taką kuchnię?

Gdy 13 lat temu podjąłem decyzję o weganizmie, spotkałem się z komentarzami, że taka dieta jest zbyt skrajna. Tymczasem ja cały czas czuje się świetnie. Kiedy zrobiłem badania, były do tego stopnia wzorcowe, że...

Tanecznym krokiem po trzydziestce. Rewanż 30 plus dobrze się bawi i wygrywa mistrzostwa świata

Są dla siebie jak rodzina. Choć każdy ma własne życie to łączy ich pasja do tańca i wielka przyjaźń. Tancerze z kieleckiej grupy Rewanż 30 plus są Mistrzami Świata w swojej kategorii wiekowej Wszystko zaczęło...

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Czego chcę Państwu życzyć, ale…

Na te Święta, od Wigilii przez Sylwestra, Trzech Króli i znów Wigilię i Święta (prawosławnych) i na cały Nowy 2022 Rok, życzę Państwu Byśmy się doczekali, by rządzący, zamiast brania sobie do serca sondażowych słupków,...

… i jak tu nie zgadzać się z Niezłomnym? ale…

13. grudnia, w czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, miało miejsce wiele uroczystości o charakterze lokalnym i ogólnopolskim. Najważniejsze państwowe uroczystości odbywały się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Byli na niej...

W WDK rusza X Ogólnopolski Konkurs Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”.

Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach zaprasza do udziału w X Ogólnopolskim Konkursie Kolęd, Pastorałek i Piosenek Świątecznych „Kolęda płynie z wysokości”. Zgłoszenia przyjmowane są do 4 stycznia 2022 r. Przesłuchania konkursowe odbędą się w sali widowiskowej WDK w Kielcach  w...

Najnowsze

Używamy plików cookie do personalizowania treści i reklam, udostępniania funkcji mediów społecznościowych i analizowania naszego ruchu. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej witryny naszym partnerom w mediach społecznościowych, reklamie i analizie. View more
Akceptuje